Lexus LX450: luksus w terenie
31 Grudzień 2010Styczeń 2007, południe Tunezji. Cztery auta zbliżają się do posterunku policji przy wjeździe do strefy militarnej. Bez specjalnego zezwolenia nikt nie ma prawa tam przebywać. Widząc z daleka nadjeżdżający konwój, żołnierze skupili się wokół szlabanu, ciekawi, kto do nich jedzie.
Po chwili, w tumanach kurzu, kierowcy zaparkowali swoje maszyny. Czterech wojskowych, którzy ubrani w cywilną odzież wyglądali bardziej na handlarzy ze straganu z używanymi rzeczami, leniwie spojrzało na pojazdy. Land Cruiser HZJ 75 nie zrobił na nich większego wrażenia, sami jeżdżą podobnym pick-upem. To samo KZJ 70 czy nawet HZJ 105. "Stopiątki" są w każdej firmie turystycznej wożącej turystów z plaży na Saharę. Jednak ostatnie auto zwróciło ich uwagę. Złoty znaczek na grillu przykuwał ich wzrok, a oni z podziwem wyszeptali - "Lexus".
Lexus LX 450, bohater powyższej opowieści, to bogatsza wersja Land Cruisera FZJ 80. Benzynowa limuzyna niczym z parkingu szejka. Z daleka łatwo go pomylić ze "zwykłą osiemdziesiątką", ale przy dokładniejszych oględzinach widać te szczegóły, które świadczą o ekskluzywnym charakterze rasowej terenówki. Bo to, że LX 450 jest rasową terenówką, nikogo nie trzeba przekonywać. Dwa sztywne mosty, potężny benzynowy silnik 1 FZ-FE o pojemności 4 477 cm3, mocy 215 KM przy 4600 obr./min. i momencie obrotowym 373 Nm przy 3200 obr./min., automatyczna skrzynia biegów z reduktorem i wielki gabaryt. Prawdziwy autobus mogący pomieścić od 5 do 7 osób, w zależności od konfiguracji foteli. W środku skórzana tapicerka, pełna elektryka szyb i lusterek, podgrzewane fotele przednie, klimatyzacja, szyberdach, radio. Ponad 10 lat temu taki wóz kosztował fortunę, zwłaszcza w naszych warunkach. Jednak po tych 10 latach nadal zachwyca swoim wyposażeniem, zwłaszcza kiedy używany jest do jazdy w terenie, na rajdach i wyprawach.
[gallery link="file" orderby="title"]
Coraz więcej Land Cruiserów serii J8 (również w wersji Lexus) trafia do off-roadu. Ceny na rynku wtórnym są coraz niższe, dostępnych aut więcej, więc naturalnym jest, że sporo osób wybiera ten model na swoje auto do zabawy. Właścicielka opisywanego Lexusa miała co prawda inne plany, kiedy kupowała go kilka lat temu. Miała to być limuzyna do miasta, a do lasu był 4Runner. Życie potoczyło się jednak inaczej i Lexus z miesiąca na miesiąc nabierał coraz bardziej off-roadowego charakteru, a rysy na złotym lakierze przestawały już tak mocno boleć. Pierwszą modyfikacją LX 450 było podwyższone zawieszenie OME + 2 cale - 4 sprężyny i 4 amortyzatory. Do tego komplet terenowych opon AT BF Goodrich w rozmiarze 285-75 R16 oraz MT Yokohama w takim samym rozmiarze. Podniesiony i z agresywnym bieżnikiem Lexus od razu zyskał na dzielności po zjeździe z asfaltu. W pokonywaniu przeszkód pomaga także duża moc silnika. Dalsze modyfikacje to stalowy zderzak ARB z przodu wraz z wyciągarką Monthana 12000, stalowy tylny zderzak Outback Extreme z mocowaniem koła zapasowego, bagażnik wyprawowy z oferty UP oraz snorkel Airtec.
Te modyfikacje w zupełności wystarczają, aby odbyć bliższą lub dalszą wyprawę. Auto znakomicie sprawowało się zarówno na tunezyjskiej pustyni jak i w rumuńskich Karpatach. Na pewno system szuflad pomógłby zachować porządek w środku, a dodatki typu lodówka 12 volt pozwoliły na jeszcze większy komfort podróżowania. Jedna rzecz, która może być dyskusyjna, to duży, benzynowy silnik. O ile moc i moment obrotowy nie mogą się nie podobać, o tyle spalanie powinno skłonić do refleksji. I nie dotyczy to kosztów, bo te każdy ocenia według swojego portfela. Ale zasięgu. Spalanie rzędu 20 litrów na 100 km to sporo, zwłaszcza tam, gdzie stacji paliwowych nie ma na każdym kroku. Można to rozwiązać w dwojaki sposób: albo dodatkowy zbiornik albo kanistry na dachu.
Lub kombinacja obu rozwiązań. W katalogach firm off-roadowych znajduje się wiele ciekawych akcesoriów, które mogą przynieść sporo frajdy po zamontowaniu. Jestem pewien, że zobaczymy na naszych szlakach różne pomysły na wyprawowe auto na bazie J80 czy to wersji Land Cruiser czy Lexus.
Artykuł ukazał się w Magazynie Wyprawy4x4.
Tekst i zdjęcia: Michał Horodeński