Przyczepka off-roadowa
17 Styczeń 2011W ramach przygotowań do wyprawy zastanawiamy się na wieloma aspektami. Stan techniczny pojazdu, akcesoria wyprawowe, sprawy związane z noclegiem. I tu dochodzimy do sedna - spać w środku czy na zewnątrz? A może na zewnątrz, ale w przyczepie? Oto propozycja przyczepki off-roadowej, od początku wykonanej własnymi siłami przez Arka Hasnego "mopara" na podstawie koncepcji autora niniejszego tekstu.
Przyczepki off-roadowe fascynują mnie od dawna. Bardzo lubię oglądać strony internetowe z Australii czy Republiki Południowej Afryki. Terenówka z przodu, a z tyłu przyczepka. Takie rozwiązanie ma oczywiście swoje i zalety, jak wszystko. Do zalet zaliczyłbym przede wszystkim możliwość posiadania mobilnej bazy, niezależnej od pojazdu. W normalnym użytkowaniu auto jeździ "w cywilu", a w momencie wyjazdu podpina się przyczepę z całym szpejem. Kuchnia, woda, stoliki i namiot dachowy plus mnóstwo akcesoriów. Taka przyczepka może stać w garażu, można przy niej majstrować w wolnej chwili i mieć wszystko "w stanie gotowości". Odpada żmudne pakowanie samochodu za każdym razem, a wyjazd na 3 dni czy 3 tygodnie wymaga przeważnie tej samej ilości sprzętu. Druga zaleta to możliwość odpięcia przyczepy na bazie i swoboda poruszania się samochodem na pusto. Oczywiście w przypadku wypraw stacjonarnych lub częściowo stacjonarnych.
Minusem na pewno jest poruszanie się z przyczepą, zwłaszcza w terenie. Podpięcie 200 czy 300 kilogramów do haka od razu odbija się na podjazdach i zjazdach, nie mówiąc o innych parametrach off-roadowych. Wolniejsze jest również przemieszczanie się i to nie tylko to związane z przepisami ruchu drogowego. Większe są także opłaty np. na promach. Czyli jak zawsze - coś za coś.

Projekt naszej przyczepki powstał właśnie z chęci posiadania mobilnej bazy, ze wszystkimi jej ograniczeniami. Miała być nie za duża, bardzo wytrzymała oraz pomieścić następujące akcesoria: zbiornik na wodę o pojemności 70 litrów, lodówkę sprężarkową Waeco o pojemności 35 litrów, sprzęt kuchenny, akumulator, stolik, krzesełka oraz namiot dachowy Hannibal HRT 12. Arek zbudował konstrukcję ramową ze stalowych profili, która jest bardzo wytrzymała. W całości została ocynkowana, a następnie pokryta aluminiową blachą. W zawieszeniu zastosowano resory piórowe oraz amortyzatory. Piętnastocalowe koła postawiono na oponach AT. Dzięki temu przyczepka zyskała duży prześwit. Można również założyć identyczne koła jak w samochodzie, wtedy zyskujemy dodatkowe 3 koła zapasowe.
Pierwsze testy pokazały, iż przyczepa bardzo dobrze się prowadzi, nawet przy dużych prędkościach. Optymalne wymiary sprawdzają się w zakrętach i w lżejszym terenie. Przy małej wadze (np. bez wody i innego szpeju) potrafi czasami odrywać się od ziemi, trzeba na to zwracać uwagę. Wystające nadkola pozwalają na montaż np. rowerów (mieszczą się dwa, po jednym z każdej strony), na namiocie można przewozić również kajaki. Środek wymaga jeszcze poprawek. Podczas użytkowania pojawiły się kolejne pomysły na zagospodarowanie przestrzeni wewnętrznej, prace będą trwały.
Przyczepka zwraca na siebie uwagę zarówno na kempingach przy rozłożonym namiocie, jak i podczas jazdy, gdy wyprzedzany samochód jest mijany przez moją terenówkę ze srebrnym ogonem. Szerokość przyczepy jest mniejsza niż średnia szerokość samochodu. To dobre rozwiązanie na krótkie i dłuższe wypady, ze świadomością, że nie będziemy zdobywać rockcrawlingowych podjazdów.
Michał Horodeński
Artykuł ukazał się w Magazynie Wyprawy4x4 nr 24.